Wspólnota Apostolska Magnificat

sdm.jpg

Parafia NMP Królowej Świata na Ochocie

Asystentem Kościelnym w naszej parafii jest ks. Michał Dłutowski

Funkcję Gospodarza Kręgu sprawuje Pani Elżbieta Nowicka

Do zespołu odpowiedzialnych za Wspólnotę oprócz Gospodarza Kręgu należy

Pani Anna Czerwińska, Anna Kulicka i Hanna Sierpińska .

Moderatorem Wspólnoty jest Pani Aldona Konkiel.

Cele Wspólnoty:

• Ożywianie ducha modlitwy;

• Odradzanie życia opartego na Ewangelii;

• Apostolstwo modlitwy i apostolstwo służby.

Spotkania Kręgu

• Spotkania Kręgu naszej Parafii odbywają się we wtorki po wieczornej Mszy św. w godz. 18.15 – 20.00 w Sali Prymasa Tysiąclecia.

• Dwa razy w miesiącu są to spotkania grupy dzielenia Słowem Bożym

• Raz w miesiącu modlitwa imieniem Jezus

• Raz w miesiącu brewiarz lub spotkanie braterskie.

Krąg w naszej Parafii prowadzi raz w miesiącu w II-piątek miesiąca czuwania modlitewne z adoracją Najświętszego Sakramentu po Mszy św. o 18.30 – 20.30

Czekamy na wszystkich, którzy szukają Wspólnoty w przeżywaniu swojej wiary.

Rys historyczny Wspólnoty Apostolskiej Magnificat

Wspólnota Magnificat

1986 – W ramach posoborowej odnowy parafii, z inicjatywy ówczesnego ks. Proboszcza, Jana Sikorskiego zostały zainicjowane spotkania formacyjne dla świeckich i zawiązała się grupa modlitewna prowadzona przez Panią Bożenę Sławińską w Parafii św. Józefa Oblubieńca NMP Na Woli.

1992 –2003 – Szkoła Modlitwy i Studium Życia Chrześcijańskiego, powtarzane co trzy lata.

Szkoła uczniów Jezusa, Rekolekcje wakacyjne, dni skupienie, spotkania jedności na Woli i na Ochocie w Parafii NMP Królowej Świata.

1997 – 2003 – siedmioletnia formacja dla rodzin i Wakacje z Bogiem na Woli

1997 – Pani Bożena Sławińska wraz z grupą 10 współodpowiedzialnych osób zawiązuje Wspólnotę Apostolską Magnificat. Powstają dwa Kręgi Wspólnoty na Woli i na Ochocie.

1998 – Wspólnota Apostolska Magnificat dekretem Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa zostaje przyjęta w poczet członków Rady Zrzeszeń Katolickich Archidiecezji Warszawskiej i ma swoich dwóch stałych członków w tej Radzie. Obecnie są to Pani Aldona Konkiel i Pani Ewa Lendziszewska.

Wspólnota bierze czynny udział w krzewieniu tematów roku duszpasterskiego i życiu parafialnym: na Woli - w przygotowaniu do Misji parafialnych, peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego czy wykładach prowadzonych przez prof. Zenona Ziółkowskiego z wiedzy biblijnej oraz związanych z aktualnymi wydarzeniami w Kościele, w organizowaniu „śniadań adwentowych”, pomocy w zadaniach Zespołu Charytatywnego, w drodze krzyżowej, Bożym Ciele, w organizacji czuwań modlitewnych z adoracją Najświętszego Sakramentu na Ochocie.

2008 – Pani Aldona Konkiel zostaje wybrana kolejnym moderatorem Wspólnoty.

2015 – Gospodarzem Kręgu na Ochocie zostaje wybrana Elżbieta Nowicka

Ważne wydarzenia w życiu Wspólnoty:

• Publikacje:

1. Szkoła Modlitwy,1997;

2. Pieśni na czuwania modlitewne w parafii, 1995 i 2003;

3. Zeszyty Formacyjne dla Wspólnoty.

• Informacje o Wspólnocie na stronie Archidiecezji Warszawskiej i KAI, na stronie Parafii i w dwóch publikacjach:

1. Leksykon ruchów i stowarzyszeń w Kościele, Alina Petrowa – Wasilewicz, Warszawa 2000;

2. Ruchy i stowarzyszenia AW, Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa 1999;

• Formacja:

1. Od 1995 r. coroczne rekolekcje dla Wspólnoty i w latach 1997 – 2003 rekolekcje dla rodzin;

2. Formacja animatorów 1996 – 2003;

3. Formacja Lectio Divina 2006 – 2008;

4. Studia z zakresu duchowości chrześcijańskiej – podjęło ogółem 10 osób;

5. Udział w kongresach Odnowy w Duchu Świętym, rekolekcjach ignacjańskich i innych rekolekcjach z zakresu życia wewnętrznego.

6. Obecnie Wspólnota uczestniczy w życiu dwóch parafii. Spotkania obejmują: czuwania modlitewne, adorację Najświętszego Sakramentu, medytację Pisma Świętego, wykłady księży opiekunów i prof. Zenona Ziółkowskiego oraz od dwóch lat Modlitwę Jezusową

• Kapłani zaangażowani w życie Wspólnoty:

1. Proboszczowie: ks. Zbigniew Godlewski; +ks. Józef Gromek; ks. Jan Sikorski; ks. Kazimierz Sznajder.

2. Księża: ks. Dariusz Bartoszewicz, ks. Dariusz Gocłowski, ks. Adam Jaczewski,

ks. Krzysztof Jagoda, ks. Grzegorz Jankowski, ks. Rafał Jaworski, ks. Jan Migacz,

ks. Krzysztof Pelc, ks. Kazimierz Radzik, ks. Kazimierz Seta, ks. Józef Stachera,

ks. Paweł Stępień, ks. Mirosław Ślełdziński, ks. Ewaryst Tomasiewicz, ks. Jarosław Wojcieski.

Grupa dzielenia Słowem Bożym

Zasady dzielenia się usłyszanym Słowem

Wszystko co usłyszę zachowuję w tajemnicy, nie wynoszę poza grupę

Dzielę się krótko i na temat przeczytanej Ewangelii

Godzę się na uwagę animatora grupy, gdy odbiegam od tematu dzielenia

Pamiętam, że inni też chcą się podzielić

Uważnie słucham innych, Bóg przez nich też mówi do mnie

Nie komentuję tego, co usłyszę

Nie lekceważę nikogo

Nie oceniam

Pozwalam innym powiedzieć tyle ile chcą

Nie odnoszę się do wypowiedzi innych, nie poprawiam

Mimo, że myślę tak jak inni, podejmuję swoją wypowiedź

Jeśli nie chcę, nie muszę się dzielić

Mogę podzielić się trudem rozważania i brakiem refleksji

Zatrzymajmy się przy Ewangelii Mt 5, 13-16 

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Punkty do rozważania:

W tym rozważaniu proszę Cię Panie Jezu o prostotę i odwagę w świadczeniu o Tobie.

• Wyobrażę sobie, że jestem pośród uczniów Jezusa. Będę z nimi słuchać, jak Jezus powierza im misję, ich życiowe zadanie.

• „ Wy jesteście solą ziemi” Czy moje świadectwo życia jest jak sól, która chroni przed zepsuciem i nadaje smak wspólnocie, w której żyję? Czy nie tracę smaku mojego powołania przez uleganie kompromisom, przeciętności?

• „Wy jesteście światłem świata” Czy moja wiara jest jak światło, które pomaga kroczyć przez życie szukającym drogi i błądzącym?

• Wzbudzę w sobie pragnienie prostoty i przejrzystości życia, abym miał odwagę świadczyć o Jezusie zwłaszcza tam, gdzie inni to wyśmiewają.

• Poproszę o wytrwałość w moim powołaniu.

• Powierzę Jezusowi tych, do których mnie posyła. Poproszę : „Uczyń mnie żywą Ewangelią”

/ na podst. książki „Modlitwa ewangelią na każdy dzień” Krzysztofa Wonsa/

Rozważanie do Ewangelii

Kiedy widzę siebie siedzącego wśród Apostołów, Jezus zwraca się do mnie. Słysząc Jego wezwanie uświadamiam sobie, że Jego uczniowie, Jego świadkowie są w świecie wręcz niezbędni. Spoczywa na nich wielkie zadanie, wielka odpowiedzialność. Chronić świat przed zepsuciem, wnosić ducha Ewangelii, wiarę i szczerą praktykę , wskazywać i nadawać sens ludzkiemu życiu. Uświadamiam sobie, że dla mnie życie bez wiary nie ma sensu. Świadczenie o tym, w swoim środowisku jest jednocześnie wzrastaniem i umocnieniem w wierze. Daje też poczucie, że żyje się swoim powołaniem. Lękam się jednak odrzucenia, wzgardy i prześladowania. Obawiam się, że nie będę przekonywująca, skuteczna, że nie znajdę uznania, posłuchu. Mam być przykładem dla innych. Mam żyć tym, w co wierzę, co wyznaję, bez względu na to, co mi za to grozi. Do tego jestem powołana. Kiedy przemilczam lub odstępuję od praktykowania swojej wiary, sprzeniewierzam się swojemu powołaniu. Kiedy modlę się i zwracam do Jezusa, by mi pomógł, On sam wkłada w moje usta właściwe słowa. Daje mi odwagę, by życiem świadczyć o Nim. Jezus stawia na mojej drodze ludzi, którzy potrzebują mojego świadectwa. Jezus chce, bym Mu zaufał, zawierzył. Jeżeli to zrobię, będę dla innych ostoją, oparciem, świadectwem, światłem na ich drodze.

Modlitwa Jezusowa – praktyka powtarzania imienia Jezus. Nie może to jednak być powtarzanie bezmyślne, mechaniczne, lecz medytatywne, refleksyjne i wolne. Po dłuższym okresie cierpliwej praktyki Modlitwa Jezusowa przechodzi w kontemplację.

Modlitwa Jezusowa opiera się na przekonaniu, że Imię ma w sobie moc obecności Bożej. Nie posiada ono tej obecności, ale ją przywołuje. Przez to Imię, Jezus staje się obecny, wchodzi w serce człowieka i czyni z niego swoje mieszkanie. Wzywanie Imienia Jezus wiedzie więc do stałej obecności Boga w życiu chrześcijanina.

ks. Józef Naumowicz (wstęp do wyboru tekstów z Filokalii)

Człowiek został tak stworzony, że w swej naturze był ukierunkowany na Boga. Dzięki temu był w harmonii z naturą-przyrodą, w pokoju z innymi i w zgodzie z samym sobą. Grzeszny upadek polegał na tym, że człowiek odpadł od swego ukierunkowania na Boga (teocentryzmu), popadając w ukierunkowanie na samego siebie (egocentryzm). Człowiek oddzielił się od swojego źródła. Nie potrafił znaleźć swej własnej tożsamości i zaczął przed samym sobą uciekać. Zbawienie polega na tym, że Jezus Chrystus prowadzi nas z powrotem od egocentryzmu do teocentryzmu. Znakiem egocentryzmu są nasze negatywne uczucia. Kto odczuwa lęk widzi tylko swoje zagrożone „ja”. Kto odczuwa wściekłość, przeżywa bezsilność, że nie może uczynić zadość swojemu „ja” itd.

Znakiem egocentryzmu jest również życie w świecie fantazji. Kto rozpoczyna modlitwę kontemplacyjną, odkrywa , jak bardzo żyje w silnym strumieniu swoich myśli. Ten świat myśli doskonale daje się porównać do świata marzeń sennych. Czyni on człowieka egocentrycznym. Pismo Święte dzieli egocentryzm na trzy grupy: żądzę posiadania (chciwość), żądzę władzy, żądzę chwały (pychę). Człowiek egocentryczny postrzega siebie jako jedynego obdarzonego godnością osoby. Inni są jak przedmioty, które można używać. Kiedy dostrzega i uznaje w innym osobę z egoisty przemienia się w altruistę. Ukierunkowanie na drugiego odzwierciedla się w zwrocie ku Bogu. Relacja do Boga wyraża się wtedy jako oddanie, nabożeństwo i wielbienie. Jednak te trzy żądze mają wpływ także na ludzi pobożnych. Pobożny egocentryk w żądzy posiadania domaga się od Boga, aby Bóg zajmował się nim, zamiast oddać siebie Bogu. W swojej żądzy władzy chce, aby to Bóg realizował jego wolę. Poddając się żądzy chwały , choć jest gorliwy i cnotliwy, szuka odkupienia przez swoje dobre uczynki. Odkupienie zaś polega na tym, że Jezus Chrystus podnosi nas z naszych żądz ku oddaniu siebie, nabożeństwu i ku wielbieniu Boga.

Oddanie siebie Bogu dokonuje się często słowami, czynami , ale można oddać się Bogu także byciem. Boga można wielbić samym swoim istnieniem. Modlitwa kontemplacyjna jest właśnie istnieniem dla Boga. Swoją modlitwę mogę przeżywać, jako swoje oddanie, bycie dla Boga. /na podst. książki Rekolekcje Kontemplatywne Franza Jalicsa SJ/

CZUWANIE MODLITEWNE

Czuwanie Modlitewne

Bądź pochwalony Panie Jezu, utajony w Najświętszym Sakramencie. Bądź uwielbiony w tajemnicy Twojej bliskości, w źródle Twojej Boskiej miłości. Ty przez adorację dotykasz duszy każdego człowieka. Zjednoczeni z Tobą uwielbiamy Cię, a wraz z Tobą w imieniu całej ludzkości uwielbimy i adorujemy Ojca. Z duchowych owoców tej modlitwy korzystamy wszyscy. Adoracja jest bowiem czerpaniem łaski dla całej ludzkości.

W tej adoracji we wspomnienie Matki Boskiej z Lourdes, chcemy razem z Nią, dotknąć tajemnicy choroby , cierpienia i żywej obecności w niej Boga. Choroba i cierpienie zawsze poddają próbie życie ludzkie. Człowiek doświadcza w chorobie swojej niemocy, ograniczeń i skończoności. Każda choroba może łączyć się z przewidywaniem śmierci. /kkk 1500/

Choroba może prowadzić do niepokoju, do zamknięcia się w sobie, czasem nawet do rozpaczy i buntu przeciw Bogu, ale może także być drogą do większej dojrzałości, może pomóc lepiej rozeznać w swoim życiu to, co nieistotne, aby zwrócić się ku temu, co istotne. Bardzo często choroba pobudza do szukania Boga i powrotu do Niego. /kkk 1501/

Daj Jezu, chorym zwłaszcza tym, którzy już z nikąd nie widzą ratunku, by zrozumieli, że wszystko co ich spotyka ma sens, aby nie odwracali się od Ciebie, ale by zaufali i umieli zawierzyć Ci swoją teraźniejszość i to co nadejdzie.

"Ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich" (Łk 6, 19) chorzy szukali Jezusa, by być uzdrowieni i starali się Go dotknąć W ten sposób w sakramentach Chrystus nadal "dotyka", aby nas uzdrowić. Spośród siedmiu sakramentów, dwa z nich nazywa Katechizm Kościoła Katolickiego sakramentami uzdrowienia. Jest to sakrament pokuty i pojednania, leczący naszą duszę oraz sakrament  namaszczenia chorych.

Pierwszą łaską sakramentu namaszczenia chorych jest łaska umocnienia, pokoju i odwagi, by przezwyciężyć trudności związane ze stanem ciężkiej choroby lub niedołęstwem starości. Ta łaska jest darem Ducha Świętego, który odnawia ufność i wiarę w Boga oraz umacnia przeciw pokusom złego ducha, przeciw pokusie zniechęcenia i trwogi przed śmiercią. Wsparcie Pana przez moc Jego Ducha ma prowadzić chorego do uzdrowienia duszy, a także do uzdrowienia ciała, jeśli taka jest wola Boża. Ponadto, "jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (Jk 5,15). /kkk 1504/

Ty Jezu jesteś naszym najlepszym lekarzem. Ty przewiązujesz nasze rany, podnosisz nas z naszych chorób. Dlatego prosimy, abyś dał nam swojego Ducha Św., by był umocnieniem i pocieszeniem w zmaganiu się z trudem choroby i cierpienia, by był oczyszczeniem naszych serc, aby przyszedł ze swoją łaską w licznych naszych chorobach.

Wzruszony tylu cierpieniami, Chrystus nie tylko pozwala dotykać się chorym, lecz także bierze na siebie ich nędzę: "On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby" (Mt 8, 17). Nie uleczył wszystkich chorych. Jego uzdrowienia były znakami przyjścia Królestwa Bożego, zapowiadały uzdrowienie bardziej radykalne: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę. Na krzyżu Chrystus wziął na siebie cały ciężar zła i zgładził "grzech świata" (J 1, 29), którego skutkiem jest  właśnie choroba. Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Chrystus nadał cierpieniu nowe znaczenie; teraz może ono upodabniać nas do Niego i jednoczyć nas z Jego zbawczą męką. /kkk 1505/

św. Teresa Benedykta od Krzyża mówiła "Istnieje powołanie do cierpienia z Chrystusem, a przez to do współdziałania z Jego zbawczym dziełem... Chrystus nadal żyje w swoich członkach i w nich nadal cierpi; a cierpienie znoszone w zjednoczeniu z Panem jest Jego cierpieniem, włączonym w wielkie dzieło zbawienia i w nim owocującym"

A więc Panie Jezu, krzyż jest miejscem naszego zjednoczenia z Tobą. Nasze cierpienie staje się Twoim cierpieniem, a Twoje naszym. Naucz nas nie uciekać przed cierpieniem, ale mężnie wychodzić mu naprzeciw i z Tobą zbawiać świat.

Możemy starać się ograniczyć cierpienie, walczyć z nim, ale nie możemy go wyeliminować. Właśnie tam, gdzie ludzie, usiłując uniknąć wszelkiego cierpienia, starają się uchylić od wszystkiego, co może powodować ból, tam, gdzie chcą zaoszczędzić sobie wysiłku i bólu związanego z prawdą, miłością, dobrem, staczają się w życie puste, w którym być może już prawie nie ma bólu, ale coraz bardziej dominuje mroczne poczucie braku sensu i zagubienia. Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia człowieka, ale zdolność jego akceptacji, dojrzewania w nim, prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością. (Benedykt XVI)

Nikt z nas nie jest w stanie wyeliminować mocy zła, winy, która – jak to widzimy – nieustannie jest źródłem cierpienia. To mógłby zrobić tylko Bóg: jedynie Bóg, który stając się człowiekiem sam wchodzi w historię i w niej cierpi. (Benedykt XVI)

Zaakceptować drugiego, który cierpi, oznacza przyjąć na siebie w jakiś sposób jego cierpienie, tak że staje się ono również moim. Właśnie dlatego jednak, że staje się ono teraz cierpieniem podzielanym, że jest w nim obecny ktoś inny, oznacza to, że światło miłości przenika moje cierpienie. Łacińskie słowo con-solatio, pocieszenie, wyraża to w piękny sposób, sugerując «bycie-razem» w samotności, która już nie jest samotnością. (Benedykt XVI)

Święty to nie ktoś, kto dokonuje bohaterskich czynów w oparciu o swe ludzkie zalety, ale ten, kto z pokorą pozwala, by Chrystus wszedł do jego duszy i przez niego działał. Dać się prowadzić w ten sposób Chrystusowi możliwe jest tylko dla tego, kto prowadzi intensywne życie modlitwy. (Benedykt XVI)

Krzyż, związane z nim cierpienie, jest testem dla naszej wiary i zaufania do Pana. Ciągle na nowo trzeba powracać w modlitwie i refleksji do znaczenia cierpienia w naszym życiu. Może być ono związane z chorobą, starością, samotnością, ale też utratą pracy, wykwaterowaniem z mieszkania, nagłą śmiercią kogoś bliskiego, brakiem potomstwa. Jak wtedy reagujemy? Co myślimy o Bogu? Czy się modlimy? Czy człowiek cierpiący może adorować Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie?

"Sakrament ten winien być uważany za ognisko, w którym się skupia całe życie chrześcijańskie. Dzieje się to wtedy, gdy staje się on przedmiotem medytacji, gdy oddaje się należną mu cześć, czy wreszcie wtedy, gdy przyjmuje się go w świętości i czystości. Wszystkie inne środki pobożności, jakiekolwiek by nie były, w nim się streszczają i ostatecznie zmierzają do tego jednego. Dlatego nie dziwi nas ta przyjazna zachęta Chrystusa i jeszcze wspanialsza obietnica, która głównie sprowadza się do tej tajemnicy i w niej się codziennie spełnia: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Leon XIII, MC 25) Ty Jezu słodko nas przyzywasz , byśmy u Ciebie szukali uzdrowienia, pokrzepienia i ratunku. Abyśmy trwając w ciszy przed Tobą, pozwolili byś czytał w naszych sercach, to czego nie umiemy wypowiedzieć. Byś otarł z naszych oczu, każą łzę.

Chwile czuwania eucharystycznego przygotowują sprawowanie Mszy św., przygotowują serca na spotkanie, tak, że staje się ono jeszcze bardziej owocne. Długie przebywanie razem w ciszy przed Panem obecnym w swoim sakramencie, jest jednym z najbardziej autentycznych doświadczeń naszego bycia Kościołem, które wzajemnie się uzupełnia, idzie w parze ze sprawowaniem Eucharystii, słuchaniem Słowa Bożego, śpiewaniem, przystępowaniem wspólnie do stołu Chleba Życia. (Benedykt XVI)

Najświętsza Maryja Panna jest mistrzynią także tej modlitwy, gdyż nikt lepiej niż ona nie potrafił kontemplować oczyma wiary Jezusa i zachowywać w sercu wewnętrzne echo Jego ludzkiej i boskiej obecności. Za Jej wstawiennictwem niech się rozprzestrzenia i wzrasta w każdej wspólnocie kościelnej prawdziwa i głęboka wiara w tajemnicę eucharystyczną.

(Benedykt XVI)

W drugi piątek miesiąca gromadzimy się na adoracji Najświętszego Sakramentu po Mszy Św. o godz. 18.30 Kończymy ok. godz. 20.30 Apelem Jasnogórskim

Bądź uwielbiony Jezu, Słowo Przedwieczne, które ciałem się stało

Ty — przez Wcielenie — stałeś się Synem Człowieczym! Zamieszkałeś wśród nas.

Uczyniłeś to, wybierając na miejsce urodzenia twardy żłób, a na miejsce swej śmierci – krzyż na Kalwarii. Mogłeś uczynić inaczej, ale Ty w swej mądrości

wybrałeś to, co małe i wzgardzone w oczach świata, aby przez to lepiej ukazać nam swą miłość miłosierną.

Przyszedłeś, aby nam przekazać , że Bóg jest miłością! Bóg — Ojciec kocha każdego z nas. Kocha nas takimi, jacy jesteśmy. Pochyla się nad nami w swojej miłości.

Ewangelia (J 1, 1-14)

Na początku było Słowo,

a Słowo było u Boga,

i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało,

bez Niego nic się nie stało,

co się stało.

W Nim było życie,

a życie było światłością ludzi,

a światłość w ciemności świeci

i ciemność jej nie ogarnęła.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga -

Jan mu było na imię.

Przyszedł on na świadectwo,

aby zaświadczyć o światłości,

by wszyscy uwierzyli przez niego.

Nie był on światłością,

lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości.

Była światłość prawdziwa,

która oświeca każdego człowieka,

gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo,

a świat stał się przez Nie,

lecz świat Go nie poznał.

Przyszło do swojej własności,

a swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,

dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,

tym, którzy wierzą w imię Jego -

którzy ani z krwi,

ani z żądzy ciała,

ani z woli męża,

ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem

i zamieszkało wśród nas.

I oglądaliśmy Jego chwałę,

chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,

pełen łaski i prawdy.

Zatrzymajmy się na chwilę nad przeczytanym słowem

Uciszmy swoje rozbiegane myśli. Jeśli uda się nam wsłuchać w ciszę swej duszy

To na pewno usłyszymy pukanie do drzwi.

To Bóg, przynosi swego Syna, abyśmy Go przyjęli.

Więc pozostańmy w ciszy, byśmy mogli usłyszeć

Boga, który oddycha w tym, kto się modli.

Jesteśmy dumni z naszych osiągnięć, sukcesów, czasami nawet z zarobionych pieniędzy. Nosimy dumnie głowy wobec tych, którzy żyją cicho lub na uboczu, którzy nie potrafią iść twardo przez życie i walczyć o swoje.

A tymczasem na naszej drodze staje Bóg –Człowiek, Jezus Chrystus i głosi nam wezwanie do dziecięctwa. Ty Jezu dzisiaj mówisz do każdego z nas:

Nie lękaj się być bezradny, zależny ode Mnie, jak dziecko. Nie lękaj się, oddać się Mnie, jak Ja oddaję się tobie. Chcę być z Tobą blisko. Ja Bóg chcę Ci służyć z miłością. Chcę, abyś Ty tak jak Ja żył miłością. Od narodzenia ukazuje wam siebie, oddaję się całkowicie w wasze ręce. Odtąd możecie Mnie widzieć, dotykać, słuchać, posiadać, służyć i pocieszać. Kochajcie Mnie, miłujcie Mnie, którego macie tak blisko, który się wam oddaję i jestem godny miłości. Z niezmiernej miłości ofiarowałem się wam nie tylko przy narodzeniu na parę dni, parę lat, ale jestem w waszych rękach, by odtąd być tu aż do końca czasów.

Rozważajcie to nieskończone dobro, które wam dałem przez narodzenie, bo możecie Mi służyć, służąc Kościołowi, służąc bliźniemu. Przez to służycie Mnie, żyjącemu wśród was w tabernakulum.

Zapatrzeni w Ciebie w żłóbku betlejemskim, chcemy uczyć się tej miłości, która z ufnością daje siebie.

Przy żłóbku

Uczę się brać z wdzięcznością

by móc dawać szczodrze

czuć radość

jaką daje dzielenie się chlebem

w progu szopki

z Dzieciną

bydlęciem

i bratem

i czuwać

kiedy Maria zdrzemnie się na chwilę

lub drzemać

przy oddechu zwierząt – zawsze czujących

Uczę się czerpać miłość z najczystszego źródła

nie skalanego pustką rzeczy i obrazów

Uczę się czerpać miłość

aby stać się źródłem

od stóp żłóbka płynącym

całującym ziemię

strumieniem

Łaski pełnym i szczodrobliwości

odnajdującym JEDNOŚĆ

Przez wielość

miłości.

Alicja Jelonek

 

 

v