Aktualności

Ogłoszenia Parafialne

22 listopada 2020

UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

Dzisiejsza Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata wprowadza nas w ostatni tydzień roku liturgicznego w Kościele i przypomina, że Jezus powróci na ziemię, jako potężny Król Chwały, by sądzić żywych i umarłych.

Wtorek – 24 listopada – wspomnienie św. męczenników Andrzeja Dung-Lac, kapłana, i Towarzyszy.

Środa - 25 listopada – wspomnienie św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

W każdą środę o godz. 16.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu; o godz. 17.00 Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy; o godz. 17.30 – Msza św.

Piątek - 27 listopada - dzień objawień Cudownego Medalika św. Katarzynie ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia -ostatni piątek miesiąca – Msza św. i modlitwa za Ojczyznę o godz. 18.30.

W przyszłą niedzielę – 29 listopada – rozpoczynamy okres Adwentu, czyli czas przygotowania do Świąt Narodzenia Pańskiego oraz oczekiwania na przyjście Chrystusa na końcu czasów.

W przyszłą niedzielę ofiary złożone na tacę będą przeznaczone na Archidiecezjalne Seminarium Duchowne.

Na sali „B” można otrzymać wydawnictwa katolickie, dewocjonalia.

70. jubileusz powstania Parafii Matki Bożej Królowej Świata

„O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu po wszystkie dni mego życia, abym kosztował słodyczy Pana, stale się radował Jego świątynią” – tymi słowami psalmu Dawidowego (Ps 27,4) modli się lud Boży od trzech tysięcy lat. I powtarza we współczesnej nam pieśni: „Budujemy Kościół Boży w własnym sercu, domu, kraju, budujemy Kościół Boży na całym świecie…”. Słowa te wybrzmiewały przez dziesiątki lat w parafii przy ulicy Opaczewskiej, która właśnie obchodzi uroczysty 70. jubileusz swego istnienia.

Kardynał Stefan Wyszyński, który już wkrótce, zostanie ogłoszony błogosławionym, wielki pasterz Kościoła w zniewolonej Polsce powojennej, uważany również za jej interrexa, dokładał wszelkich starań, by w stolicy doszczętnie zrujnowanej przez niemieckich, a za przyzwoleniem sowieckich okupantów odbudowywać i wznosić nowe kościoły. Warszawa zawdzięcza mu odbudowanie 55 świątyń z archikatedrą św. Jana na czele, a wśród nowych – powstanie naszej parafii. Ksiądz Prymas erygował ją 11 marca 1950 roku, wydzielając z Parafii św. Jakuba Apostoła. Zarząd powierzył Księżom Misjonarzom św. Wincentego a Paulo. Dlaczego im?

Otóż historia ich obecności w tym świętym miejscu, a także Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, zwanych potocznie szarytkami, sięga początku XVIII wieku. To właśnie w tym zgromadzeniu 200 lat później, w 1830 roku, w klasztorze przy ul. Rue du Bac w Paryżu św. Katarzyna Labouré miała objawienia Maryi Niepokalanej i Cudownego Medalika. Ale znacznie wcześniej, jeszcze za życia założycieli, św. Wincentego i św. Ludwiki de Marillac, sprowadziła zakon do Rzeczypospolitej królowa Maria Ludwika Gonzaga, żona Jana Kazimierza. Król ten złożył Najświętszej Maryi Pannie lwowskie śluby narodu, do których po 300 latach nawiązał wielki Prymas Tysiąclecia.

Gdy w 1712 roku powołano do życia Polską Prowincję sióstr, posiadała ona 6 domów, w tym filię szpitala św. Rocha w Szczęśliwicach. Główny gmach szpitala, założonego w 1710 roku przez księży misjonarzy, znajdował się naprzeciwko kościoła Świętego Krzyża, przy Krakowskim Przedmieściu (dziś nr 24, gdzie mieści się Księgarnia Uniwersytecka Liber). W dawnej Europie szpitale powstawały tylko przy domach zakonnych i kościołach, a oprócz chorych opiekowano się tam wszelką biedotą. Obok zakładano szkoły, ale i cmentarze. Siostry, także szarytki, pracowały jako pielęgniarki, opiekunki, nauczycielki i wychowawczynie.

W dwudziestoleciu międzywojennym jedna z sióstr Miłosierdzia, Maria Wilman, otrzymała od rodziców działkę przy ul. Opaczewskiej. W 1928 roku stanął tu dom sióstr szarytek, w którym mieścił się internat dla dziewcząt szkoły krawieckiej. Można więc powiedzieć, że od bardzo dawnych czasów wieś Szczęśliwice, potem włączona do Warszawy, była związana z kultem Bożego Miłosierdzia.

Po wybuchu drugiej wojny światowej, podczas okupacji w domowej kaplicy szarytek codziennie odprawiał Mszę świętą kapelan, ksiądz Stanisław Dymek CM. Siostry z wielką ofiarnością niosły pomoc ludności. W czasie Powstania Warszawskiego siostra Maria wyszła kiedyś do miasta i nie wróciła. Znaleziono jej nazwisko na liście wśród 8 szarytek, które zginęły na początku sierpnia 1944 roku w fabryce Pfeiffera przy ulicy Okopowej, gdzie był główny punkt likwidacji ludności „niepożądanej”. W masowej rzezi na Woli Niemcy w ciągu kilku dni wymordowali do 65 000 mężczyzn, kobiet i dzieci. Blisko 10 000 ofiar pochłonęła pacyfikacja Ochoty, przeprowadzona przez kolaborującą z Niemcami brygadę SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa). Dom sióstr przy Opaczewskiej został zburzony.

Zaraz po zakończeniu wojny przystąpiono do odbudowy i już w 1949 roku otwarto kaplicę, do której coraz liczniej napływali okoliczni wierni, aż stała się za ciasna. Toteż po wielu staraniach księdza Dymka prymas kardynał Stefan Wyszyński wydał dekret, którym utworzył nową parafię, pod wezwaniem św. Wincentego a Paulo, powierzając ją księżom misjonarzom i pierwszym proboszczem mianując księdza Dymka.

Ta wyjątkowa postać zasługuje na wdzięczną pamięć. Pochodził z Wołynia, dokąd już nigdy nie mógł powrócić („…grób mojej matki tam pozostał” – pisał pod koniec życia). Koleżanka z młodych lat wspominała go jako wzorowego ucznia, bardzo aktywnego w harcerstwie, śpiewającego w chórze i grającego główne role w przedstawieniach szkolnych. Gdy poszedł na księdza, kształcił się w Wilnie i Krakowie, a po święceniach kapłańskich trafił do Świętego Krzyża w Warszawie. W czasie Powstania 1944 roku służył jako kapelan wojskowy. Oczywiście po zakończeniu wojny człowiek, który poświęcił się Bogu, Ojczyźnie i bliźnim, był dla władz komunistycznych niewygodny. Tym bardziej że, jak odnotowano w naszej Kronice Parafialnej, „gorliwie zabrał się do pracy. Kult Boży rozwijał się, parafia zaczęła się rozrastać”. Liczyła 4500 dusz – pisano w sprawozdaniu z pierwszej wizytacji, 28 grudnia 1951, i już tam znalazła się wzmianka o rozpoczęciu starań o budowę nowej świątyni. Gdy te okazały się bezskuteczne – czytamy dalej – „ksiądz proboszcz w lecie 1952 roku zdecydował się wraz z parafianami na samorzutne wybudowanie baraku”. Barak wkrótce zmienił się w kaplicę. W ołtarzu głównym znalazł się bardzo wymowny drewniany krucyfiks – ten sam, który dziś zdobi ołtarz dolnego kościoła – a obok, jak we wszystkich kościołach w czasach Prymasa Tysiąclecia, Jasnogórska Królowa Polski. „W dni zimowe natomiast odprawiane są nabożeństwa tylko w małej kaplicy u sióstr, tam także odbywa się katechizacja dzieci. Zakrystia umieszczona jest w małym pokoiku obok domu parafialnego i jest już bogato wyposażona w szaty liturgiczne i naczynia kościelne. Kancelaria zaś mieści się w mieszkaniu Ks. Proboszcza, co stanowi wielką niewygodę…”. Owym „samorzutnym” zbudowaniem baraku ksiądz Dymek tak naraził się władzom, że w 1956 roku musiał opuścić nie tylko parafię, ale i Warszawę. Potem, w 1976 roku władze zakonne skierowały go na misję do Soissons we Francji, gdzie został proboszczem emigrantów polonijnych. Zmarł w 1996 roku w Warszawie, dokąd ciężko chorego sprowadziła go siostra, Janina Dymek, jest pochowany na Cmentarzu Bródnowskim.

Parafię przy Opaczewskiej oddano diecezji, a proboszczem został ksiądz Stefan Sydry. Zmieniono wezwanie kościoła na Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata. Nawiązywało ono do ustanowionego w 1954 roku przez papieża Piusa XII wspomnienia Najświętszej Maryi Panny Królowej na 22 sierpnia. Na królewską godność Maryi, Matki Jezusa Chrystusa Króla, oprócz tradycji Kościoła wskazują fragmenty Pisma Świętego, m.in. Apokalipsy: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”. Ta sama, która miała patronować Unii Europejskiej…

Ksiądz Prymas, który wszystko postawił na Maryję, pisał 26 sierpnia 1957: „Królowo Świata i Polski Królowo, w Pierwszym Roku Wielkiej Nowenny Narodu Polskiego, przygotowawczej do Tysiąclecia Chrześcijaństwa naszego, przyjm nasze ofiary i trudy na większą chwałę Trójcy Świętej i wyjednaj Narodowi Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i Jego Pasterzom. Wszystkim Ofiarodawcom, Budowniczym i Pracownikom budowy Świątyni Królowej Świata błogosławię całym sercem i uczuciem” .

W 1960 roku ksiądz Sydry otrzymał pozwolenie na… dobudowanie wiaty do baraku, „aby wierni nie stali na deszczu”. W 1964 roku do parafii przyszedł nowy proboszcz, ksiądz Franciszek Paluk. We wrześniu tegoż roku wikariuszem został pochodzący z Głuchowa ksiądz Józef Gromek, rocznik 1933. Wraz z przybyciem tego ostatniego rozpoczął się nowy rozdział miejscowej historii. Starsi parafianie doskonale pamiętają, z jaką gorliwością i z jakim zapałem ten skromny kapłan przystąpił do budowania duchowej wspólnoty wiernych, a w niedługim czasie także do wznoszenia świątyni. 30 października 1972 roku odnotowano w Kronice Parafialnej: „Ksiądz wraz z parafianami przystąpili do zmontowania ścian pod wiatą”… Kronika jest pasjonującym świadectwem tamtych czasów. Dość powiedzieć, że na jej podstawie mógłby powstać niejeden scenariusz filmowy o budowie kościołów w czasach PRL-u, dodajmy poza Kroniką: z bardzo wyraźnym wątkiem kryminalnym o roli służb specjalnych w tle.

Prymas Wyszyński odwiedzał naszą parafię. Zachowały się zdjęcia, np. z 5 października 1973 roku, z podpisem: „Przybył (…) dostojny Gość – Ks. Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, aby spotkać się z całą naszą rodziną parafialną, wygłosić słowo pasterskie i udzielić nam błogosławieństwa!”. Ponowna wizyta Księdza Prymasa odbyła się 16 czerwca 1976 roku.

„21 października 1973 – podaje Kronika – udała się do Częstochowy delegacja naszej parafii, aby odebrać tekst Milenijnego Aktu oddania parafii Matce Najświętszej, który będzie umieszczony w ołtarzu w naszym kościele. (…) 11 listopada 1973 – uroczyste wniesienie do naszej świątyni Aktu Oddania Parafii Matce Najświętszej przywiezionego z Jasnej Góry”.

Już wtedy powstał przy parafii pod patronatem księdza Gromka młodzieżowy zespół bigbitowy „Charyzmaty”, który brał udział w Sacrosongu, grywał koncerty gdzie się dało i z czasem zasłynął w całej Polsce oraz poza jej granicami, włącznie z Ameryką. Jak wiadomo, zespoły takie przyczyniły się bardzo do upadku PRL-u, grając i śpiewając pieśni religijne i patriotyczne. W następnych dziesięcioleciach Kościół stał się jedynym miejscem kultywowania wolnej kultury polskiej, zarówno kultury wysokiej, jak i tej popularnej, alternatywnej dla oficjalnego nurtu. Tak zwana kultura przykościelna skupiała inteligencję, twórców najwyższego lotu, artystów, także ludzi nauki, którzy przyczynili się do powstania „Solidarności” i obalenia komunizmu. „Charyzmaty”, zbierając datki, wniosły też pewien wkład w sfinansowanie późniejszej budowy kościoła. A kiedy już stanęła świątynia, zjeżdżali się na koncerty przy Opaczewskiej fani z całej Warszawy, okolic i różnych stron świata. Ksiądz Gromek (sam obdarzony pięknym barytonem) twierdził za św. Augustynem, że „kto śpiewa, podwójnie się modli” – i tak już zostało. Oprócz „Charyzmatów” parafia mogła się poszczycić zespołem „Lumen” i dziecięcych „Stokrotek.

1 października 1975 roku ksiądz Józef Gromek został mianowany proboszczem. Siostra odnotowała w Kronice: „na pewno nie przypuszczał jeszcze wtedy młody wikary ks. J. Gromek, kiedy przybył do parafii MB Kr. Świata, jakich trudów – ilu starań i ilu cierpień podejmie się w tejże parafii za 11 lat…”.Teraz wypadki potoczyły się szybciej. Ksiądz Gromek nieustannie ponaglał: „Apel do parafian o pomoc w uzyskaniu materiałów budowlanych, jak: cement, stal, blacha, cegła, drewno i inne, oraz ewentualnych wykonawców do różnych robót budowlanych. Prośba o ofiary. (…) Ks. Proboszcz zwrócił się do wiernych z parafii, aby już od dziś [8 sierpnia 1976] składali dobrowolne zobowiązanie do comiesięcznego wpłacania na koszt budowy pewnej dowolnej kwoty… za ofiarodawców będzie odprawiana w każdy pierwszy piątek Msza św.”. Permanentne remonty kaplicy-baraku i bezustanne starania o pozwolenie na budowę kościoła odniosły skutek. 18 czerwca 1977 roku przyszła zgoda na budowę (według projektu Leszka Klajnerta), a 11 października – podkreślmy: w miesiącu Maryjnym, misyjnym i Bożego Miłosierdzia – biskup Modzelewski wmurował akt erekcyjny: „Działo się to w Stołecznym Mieście Warszawie Roku Pańskiego 1977. Gdy na Stolicy Piotrowej zasiadał Jego Świątobliwość Ojciec Święty Paweł VI / Arcybiskupem Gnieźnieńskim i Warszawskim był Stefan Kardynał Wyszyński / Proboszczem parafii ks. Józef Gromek / W 27 roku starań o budowę świątyni pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Świata…”.

23 grudnia 1977 roku czytamy w Kronice: „Dla pracowników Mostostalu odbył się tradycyjny opłatek i wigilia. Wigilia była raczej nietypowa, nie składała się z przepisowych 7 potraw, ale ryby chociaż w puszce były, woda mineralna, chleb, opłatek, kolędy i wspólne pamiątkowe zdjęcie też…”.

„18 czerwca 1978 – Zrobiono dużo, ale w tej chwili kasa jest całkiem pusta. Ten dramatyczny w swej wymowie apel będzie się przewijał w ogłoszeniach przez kilka niedziel”. Naturalnie życie parafii nie sprowadzało się do prac budowlanych. Sprawowano Eucharystię, udzielano sakramentów, prowadzono katechizację, głoszono rekolekcje, modlono się o duchową odnowę narodu, wspólnota przeżywała Wielką Nowennę przed Jubileuszem, a następnie sam Jubileusz Tysiąclecia Chrześcijaństwa w Polsce, 600-lecie królowania Maryi na Jasnej Górze i wprowadzenie Apelu Jasnogórskiego „w każdej rodzinie o godzinie 21.00 wieczorem”. Odbywały się pielgrzymki do miejsc świętych, a także peregrynował Cudowny Obraz Matki Bożej.

Przez nasz kościół przewinęło się wielu świętych i zasłużonych kapłanów, trudno tutaj przywołać wszystkich. Jedną z największych postaci był współpracownik naszej parafii, ksiądz doktor Jan Wysocki, historyk, profesor ATK i dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego Warszawskiego (nawiasem mówiąc, następca wielkiego bohatera i męczennika1920 roku, księdza Ignacego Skorupki, który także był archwariuszem warszawskim!). Ksiądz Wysocki tworzył archiwum i organizował muzeum archidiecezjalne. Siedziba była wspólna – w kapitularzu archikatedry św. Jana. Starsi ludzie z naszej parafii pamiętają przejmujące kazania, jakie ksiądz doktor głosił podczas uroczystych procesji Bożego Ciała, obchodzących ołtarze wokół skweru przy Opaczewskiej. Kazania rozpoczynały się od słów: „Bohaterski ludu Ochoty!” i nawiązywały do nie tak odległej historii niezłomnej obrony stolicy na barykadzie z września1939 roku na rogu ulic Grójeckiej i Opaczewskiej, do Powstania Warszawskiego i obozu przejściowego na Zieleniaku, dokąd po powstaniu Niemcy przygnali ludność Warszawy, by następnie wypędzić do Pruszkowa, i do innych wydarzeń z ojczystych dziejów. Patriotyczne słowo głosił też ksiądz Wysocki na dwóch Mszach niedzielnych, które odprawiał o godzinie 9.00 (za Ojczyznę) i 10.15, zaszczepiając zwłaszcza wśród młodzieży pasję do rodzimej historii narodu zawsze wiernego (semper fidelis), będącego przedmurzem chrześcijaństwa (antemurale christianitatis), tej chwalebnej historii, która była i jest tak zohydzana przez ludzi maleńkiego formatu, niewolników na służbie obcych. Ksiądz Wysocki jak świątobliwy kapłan pewnej niedzieli zasłabł przy ołtarzu i wkrótce zmarł.

Na szczególnie wdzięczne wspomnienie zasługuje szerzący kult Maryjny, odprawiający przez wiele lat nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy redemptorysta, o. Ignacy Kałucki. Nabożeństwo i kopię obrazu w uroczystej procesji wprowadzono w 1979 roku. Ojciec Ignacy urodził się w 1933 roku w Woli Rzędzińskiej, w diecezji tarnowskiej. Wykładał na kursach katechetycznych w Prymasowskim Instytucie Katechetycznym. Pomagał w duszpasterstwie, był spowiednikiem w kościele sióstr wizytek, św. Anny, św. Jakuba i naszym. Zawsze uśmiechniętego, pogodnego, wrażliwego cenili studenci i parafianie. Zmarł 31 stycznia 2005 r. w Warszawie.

„1 października 1978 roku rozpoczął się miesiąc Matki Bożej Różańcowej…”– odnotowano w Kronice. „(…) 16 października 1978 – o godz. 18.45 w Watykanie ogłoszono radosną dla świata, a szczególnie dla Polaków nowinę: kolegium kardynalskie podczas konklawe wybrało nowego zastępcę Chrystusa na ziemi; nowym Pasterzem Kościoła powszechnego, Wikariuszem Chrystusa i Biskupem Rzymu, Następcą Księcia Apostołów, Podstawą i Fundamentem jedności całego ludu Bożego został kard. KAROL WOJTYŁA…”. Odtąd coraz bardziej zaczęło się zmieniać oblicze tej ziemi.

22 sierpnia 1979 kardynał Wyszyński poświęcił przy Opaczewskiej kościół w stanie surowym. Księdzu Prymasowi towarzyszył jego kapelan, ksiądz doktor Bronisław Piasecki. „Budujemy Kościół Boży w własnym sercu, domu, kraju, budujemy Kościół Boży na całym świecie…” – zabrzmiała jak refren pieśń „Charyzmatów”. Na tę uroczystość przybyli goście, nawet Blue Army – 150-osobowa pielgrzymka z USA, w tym Polonia, z cudowną figurą Matki Bożej Fatimskiej Królowej Świata, pobłogosławioną przez Jana Pawła II i poświęconą przez kardynała prymasa, wraz z relikwiami z Fatimy. Figurę… zaaresztowały władze na Okęciu. Trzeba przyznać, że było to swoiste oddanie hołdu Matce Bożej, wszak nikt nie obawiałby się gipsowego odlewu, gdyby nie wierzył w Jej moc… Wtedy powstał druciany obrys figury, od tamtej pory zdobiący naszą kościelną kruchtę.

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu księdza proboszcza budowę ukończono w 1982 roku. 7 czerwca prymas Józef Glemp poświęcił górny kościół, dolny zaś – Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Polski – 13 grudnia 1990 roku biskup Kazimierz Romaniuk. Prezbiterium górnego kościoła zdobi wielka figura Matki Bożej Królowej Świata z ceramiki autorstwa Krzysztofa Gąsiorowskiego, który wykonał również stacje Drogi Krzyżowej i chrzcielnicę-kropielnicę. Barwne witraże na ścianie bocznej zaprojektowała Teresa Chrom-Gąsiorowska. Autorką mozaiki w kościele dolnym jest Wanda Rodowicz.

Parafia wielokrotnie witała i żegnała Ojca Świętego – oficjalna delegacja bliżej lotniska Okęcie, wraz z rozśpiewanym zespołem, a reszta gdzie bądź przy alei Żwirki i Wigury. Wierni uczestniczyli w papieskich Mszach. 10 czerwca 1979 roku czytamy w Kronice: „Ostatni dzień pielgrzymki Ojca Świętego po ojczystym kraju. W naszym kościele umożliwiono tym wszystkim parafianom, którzy nie mają swoich odbiorników telewizyjnych, oglądanie transmisji z pożegnania papieża”. Na spotkania z papieżem podczas kolejnych pielgrzymek do Ojczyzny jeździło się po całej Polsce. Te dni były jakby poza czasem, cały naród świętował przybycie Gościa jak członka najbliższej rodziny. Kto nie mógł jechać na Mszę papieską, siedział przykuty do telewizora. Chłonęło się każde jego słowo. Liczne pielgrzymki jeździły także z wizytą do Ojca Świętego, by spotkać się z nim na placu Świętego Piotra, a wielu miało szczęście być na audiencji prywatnej. Jeździła cała Polska – aż do tej ostatniej podróży 8 kwietnia 2005. 2 kwietnia wieczorem, w wigilię Święta Miłosierdzia mnóstwo ludzi, wierzących i niewierzących, przyszło do kościoła na Opaczewską modlić się za zmarłego Ojca Świętego.

W tym samym 2005 roku przyszedł do parafii Królowej Świata nowy, obecny proboszcz – ksiądz Kazimierz Sznajder, wcześniej pełniący tu funkcję wikariusza. Niestety niedługo potem parafia poniosła kolejną stratę – w 2007 roku odszedł do domu Ojca i dołączył do wielu swoich parafian ksiądz Gromek. Pewnie czuł się nie najlepiej, skoro w swoje imieniny pozostawił notatkę opublikowaną później w gazetce parafialnej: „Polecam się i wierzę, że Zmartwychwstały Chrystus przeprowadzi mnie poza bramę śmierci i okaże mi swoje Miłosierdzie. Ks. Józef Gromek, Warszawa, dnia 19 marca 2007 r.”.

Tak się dziwnie składa, że w parafii odżył charyzmat św. Wincentego a Paulo. A to za przyczyną wielkiego apostoła Bożego Miłosierdzia, wykształconego w Paryżu poety, pisarza i kapelana szpitala na Banacha – księdza Mariusza Bernysia. Jak ktoś napisał: „Ksiądz Mariusz, szpitalny kapelan, codziennie przemierza długie korytarze największego z polskich szpitali mieszczącego się przy ulicy Banacha w Warszawie. Ponadto ksiądz Mariusz prowadzi w parafii nabożeństwa, głosi przejmujące, poetyckie kazania i zaraża kultem Bożego Miłosierdzia, Matki Najświętszej, św. Faustyny, św. Jana Pawła II, modlitwą za Ojczyznę, Rodaków i cały świat.

Sióstr szarytek już na Opaczewskiej nie ma, ale z parafią współpracują siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, którego założycielką była matka Bolesława Lament z Łowicza. Ileż to sióstr katechetek, zakrystianek, bielanek, iluż wikariuszy, doktorantów, studentów, ministrantów, osób duchownych i świeckich, tych, którzy świadczą caritas, są żywym różańcem, Magnificat i Tutus Tuus, chorych, zdrowych, pogubionych i nawróconych – od siedemdziesięciu lat na różne sposoby tworzy wspólnotę Matki Bożej Królowej Świata.

Jubileusz skłania do refleksji. Przy tej okazji rodzą się pytania: Co po nas pozostanie? Czy nasze życie wyda owoc? Czy odgadniemy, jaką rolę odwieczny Pan Bóg wyznaczył naszej parafii na przyszłość? Co przekażemy następnym pokoleniom? Czy obronimy Polskę i Europę, czy pozostawimy po sobie spaloną ziemię, pustynię, jak chociażby na Bliskim Wschodzie? Czy jako słudzy Królowej Świata, pełni Ducha będziemy potrafili bez lęku głosić miłosiernego Chrystusa Jedynego Zbawiciela, który już zwyciężył świat? Czy będziemy mogli powtarzać za psalmistą: „O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu po wszystkie dni mego życia, abym kosztował słodyczy Pana...”?

Ewa Czumakow

 

 

v